Państwo śląskie, język i kultura

mapa Śląska z 1561

Share
Głosuj

Pisząc państwo śląskie, myślimy od razu – naród śląski. Pomijając skomplikowane wywody na temat sposobów definiowania narodu, podniosę jedynie kwestię językową, jako najłatwiej uchwytną, bo zafiksowaną w pismach z poprzednich epok.

Niniejszy tekst odnosi się głównie do Górnego Śląska, którego specyfika – co nie jest niczym odkrywczym – różni się, od Śląska Dolnego. Nawet w przypadku dokumentów biskupów wrocławskich, w niemałej mierze mamy do czynienia z kancelarią górnośląską, ponieważ do tej części Śląska zaliczamy zwykle Nysę – dawną siedzibę biskupią.

Przeglądając materiały archiwalne kancelarii górnośląskich, wytworzone od czasów średniowiecza, łatwo zauważyć, że dominuje w nich język niemiecki. Ponadto – szczególnie w XVI-XVII w. licznie występują pisma w języku czeskim, a wcześniej także po łacinie (głównie dokumenty wystawców duchownych). Obok tych języków od XVI w. pojawiają się wcale nierzadko także pisma (w tym dokumenty) spisane w języku polskim, na które można natrafić (głównie na przykładach odręcznych testamentów oraz protokołów notarialnych) aż do lat 40-tych XX wieku.

Pomijając łacinę, jako uniwersalny język średniowiecza (stosowany w pismach kościelnych jeszcze przez kolejne wieki), na Górnym Śląsku w czasach nowożytnych funkcjonowały 3 języki: czeski, niemiecki i polski. Kancelaria księcia Jana Dobrego posługiwała się praktycznie tylko językiem czeskim. Również wielu wystawców prywatnych (osoby pochodzenia szlacheckiego) posługiwało się tym językiem. Z kolei miasta preferowały język niemiecki, chociaż tutaj właśnie znajdziemy w XVII-XVIII wieku – w zespole: Cechy miasta Opola – pisma spisane przez rzemieślników, w języku polskim. W odróżnieniu chociażby – podaję jako ciekawostkę – od dokumentów księcia polskiego Karola Ferdynanda, piastującego w XVI w. godność biskupa wrocławskiego, który wystawiał dokumenty gównie po niemiecku.

Na podstawie zachowanych dokumentów i akt łatwo wysnuć wniosek, że od schyłku średniowiecza, aż do połowy XVIII w. (czyli ugruntowania władzy pruskiej na Śląsku) wszystkie trzy języki funkcjonowały tutaj jako równoprawne i zapewne tak samo współistniały – jakbyśmy to dziś określili – trzy opcje narodowościowe (mając na uwadze to, że trudno w poprzednich stuleciach mówić o ukształtowanej tożsamości narodowej).

Język polski zaczął funkcjonować z czasem jako gwara śląska, która również wewnętrznie jest znacznie zróżnicowana. Podobnym przekształceniom uległ także język niemiecki, tworząc śląskie odmiany tego języka.

Również zewnętrzna postać nowożytnych dokumentów śląskich (spisanych po niemiecku), w całym okresie habsburskim (a w wielu przypadkach do końca XVIII w.) różni się od sporządzonych w innych rejonach ówczesnej Rzeszy (mam na myśli różnice między kancelariami śląskimi, a np. heskimi, bawarskimi itd., które są znacznie bardziej zauważalne, niż różnice między poszczególnymi kancelariami śląskimi). O różnicach między dokumentami śląskimi, a polskimi (kancelarii państwa polskiego) nie wspomnę.

Można powiedzieć, że zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz Ślązacy coraz bardziej zaczęli stanowić odrębny organizm, jako grupa państwowa (odrębna administracja) i narodowa (odrębny język).

Oczywiście Ślązacy są częścią Słowiańszczyzny i bliżej im Polsce, czy Czechom, niż Niemcom, którzy byli tu przez wieki importowani i także wytworzyli własną specyfikę kulturową, cywilizacyjną, gospodarczą… Naturalną koleją rzeczy było to, że wspierani przez władze państwowe (władze monarchii habsburskiej, państwa pruskiego, a potem Rzeszy Niemieckiej), zdobyli przez stulecia ogromną przewagę nad resztą ludności i po kilkuset latach takiej dominacji kreują Śląsk, jako swoją niemiecką ojczyznę.

Powyższe zdania to pogląd oczywiście uproszczony, gdyż nie wnikam tu chociażby w kwestie kształtowania światopoglądu ludności Śląska przez władze republiki weimarskiej, a szczególnie III Rzeszy, tak silne jeszcze w czasach obecnych, przez co wielu Górnoślązaków, u których rodzinach, w domu, nigdy nie mówiło się po niemiecku, czuje się dziś Niemcami.

Można byłoby powiedzieć, że Ślązacy różnią się od Polaków, jak Austriacy od Niemców (może nie jest to najlepsze porównanie, ale łatwo przemawiające do wyobraźni). Analogicznie mają więc też prawo do własnego państwa, którego – co jest wszak oczywiste – im się odmawia. W końcu żadne państwo, we własnym interesie nie pozbywa się części swego terytorium. Uważam, że państwo śląskie nigdy nie powstanie, gdyż szansa na to została zaprzepaszczona już kilkaset lat temu, w pierwszej połowie XVIII wieku (likwidacja wszelkich odrębności przez władze pruskie). Późniejsze działania – mimo dużej aktywności wielu osób – były już znacznie spóźnione.

Obecnie, po tak wielkim wymieszaniu ludności, jakie nastąpiło po zakończeniu II wojny światowej, szanse te zmalały praktycznie do zera, gdyż opór względem – nawet – autonomii dla Śląska silny jest już na terenie samego Śląska.

Obserwujemy to chociażby na przykładzie oceny czasu powstań śląskich, na których ocenę wpływa z jednej strony proces edukacyjny nastawiony na przedstawienie historii lokalnej przez pryzmat historii państwa, nawet jeśli – w gruncie rzeczy – obcego. Trudno bowiem uczyć historii Śląska okresu nowożytnego, na przykład jako części historii Polski. Późniejsze czasy także są przedstawiane na przykładach działalności polskich, mimo, że marginalnych, organizacji niepodległościowych.

Nigdzie nie przeczytamy w podręcznikach, że wielu Ślązaków przełomu XIX i XX w. nigdy nie chciała mieć nic wspólnego z pogardliwie ocenianymi mieszkańcami rosyjskiej wówczas Polski. Stąd pojawiające się określenie powstań śląskich jako wojny domowej pomiędzy Niemcami i Polakami, na szkodę ludności górnośląskiej jest w pełni uzasadnione.

Wydaje się ważne, aby dążenie do autonomii Śląska powiązać silniej z troską o autonomię kultury śląskiej tak, aby otrzepać ją z naleciałości niemieckich, a szczególnie – zwyczajów przywleczonych tutaj po zakończeniu II wojny światowej z terenów polskich. W tym względzie hasło, tak chętnie podnoszone przez polityków, że różnorodność kulturowa Śląska ubogaca go, jest często źle rozumiane. Zlewanie się bowiem kultur prowadzi do zagłady każdej z nich. Współistnienie i zachowanie różnorodności, przy jednoczesnym rozumieniu tradycji kulturowej drugiej strony (tolerancja) powinno stanowić właśnie cechę charakterystyczną nowoczesnego Śląska.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *