Mury miejskie Opola – część 1

Zamek Górny w Opolu przed remontem

Share
Mury miejskie Opola – część 1
Głosuj

Pierwszy z kilku tekstów na temat ostatnich lat istnienia murów miejskich Opola. W tej części – informacje ogólne oraz przyczyny likwdacji fortyfikacji w XIX wieku. W kolejnych znajdzie się opis poszczególnych fragmentów wraz bibliografią. Tekst powstał w 2006 r., dlatego wymagał aktualizacji.

Fragment murów niedaleko katedry

Fragment murów niedaleko katedry (stan przed renowacją)

Opolskie mury wielokrotnie były naprawiane i podwyższane. Jeden z ostatnich większych remontów odbył się w 1578 r. (Katalog zabytków sztuki w Polsce, t. VII, pod red. T. Chrzanowskiego i M. Koneckiego, z. 11. Miasto Opole i powiat opolski, Warszawa 1968, s. 35). Z czasem jednak okazałe, dające poczucie bezpieczeństwa mury stały się czynnikiem hamującym rozwój przestrzenny miasta, którego powierzchnia na początku XIX w. wynosiła 828 ha (Opole. Monografia miasta, pod red. W. Dziewulskiego i F. Hawranka, Opole 1975, s. 242; Dla porównania dziś Opole ma powierzchnię 9600 ha i liczy prawie 700 ulic o łącznej długości niemal 300 km, zob. Opole – Historia: Place, ulice, mury.

W końcu XVIII w., w związku z rozwojem techniki wojennej, mury miejskie utraciły swoje znaczenie militarne. Ich rola sprowadzała się jedynie do ograniczenia przemytu towarów do miasta bez opłacenia akcyzy. Prawdę mówiąc, już od XVI w. mury przestawały stanowić wystarczającą przeszkodę dla wroga dysponującego artylerią. Ponadto, nienaprawiane, popadały stopniowo w ruinę. Wprawdzie w niektórych miastach władze doprowadziły do przebudowy obwarowań, to jednak w wielu z nich pod koniec XVI w. już się one rozpadały. W Opolu na początku XVII w. rada miasta skarżyła się, że mury są tak zdewastowane, że można przez nie przechodzić.

 Opolskie mury wyremontowano jeszcze przed wojną trzydziestoletnią (1618-1648), ale po jej zakończeniu, zniszczonych w czasie działań zbrojnych fortyfikacji, ze względu na brak funduszy, już nie naprawiano, częściowo je nawet usuwając.

Podniesienie w 1816 r. Opola do rangi stolicy rejencji, napływ kadry urzędniczej, ożywiły także ruch budowlany. Trzy lata później, 21 grudnia, władze rejencji miały zdecydować o wyburzeniu murów miejskich. W 1822 r. zburzono bramę Bytomską (zwaną także Groszowicką lub Krakowską, są to okolice obecnego ronda przy Placu Wolności) z sąsiadującą z nią basztą i częścią murów. Cztery lata później (1826) rozebrano bramę Gosławicką. W 1830 r. zlikwidowano resztki Zamku Górnego, zostawiając część murów i czworoboczną wieżę przy ówczesnej ul. Wałowej. Intensyfikacja prac nastąpiła od połowy XIX w., gdy ostatecznie stwierdzono, że mury nie mają jużżadnego znaczenia militarnego.

Mury przeszkadzały także sąsiadującym z nimi właścicielom nieruchomości. Często blokowały one dojazd do posesji lub uniemożliwiały rozbudowę domu, albo budowę nowego. Dużą rolę odgrywały tu względy bezpieczeństwa i konieczność zapewnienia przejazdu dla chociażby wozu strażackiego.

Niektórzy mieszkańcy wykorzystywali mur jako ścianę domu lub fragment ogrodzenia swojej parceli. W takim wypadku byli zobowiązani do napraw tej części muru miejskiego. Nie wszyscy byli tego jednakże świadomi, albo – częściej – nie było ich na to stać. Wskutek tego nawet gruby mur z czasem się rozpadał.

Ogólnie rzecz biorąc, wszystkie mury, nieremontowane od lat, same się wręcz przewracały. W takich wypadkach właściciele sąsiadujących posesji wykorzystywali to zdarzenie, aby – za zgodą władz miejskich – zlikwidować kłopotliwy odcinek muru, zajmujący powierzchnię, którą można było wykorzystać inaczej. Często jednak właściciel nieruchomości graniczącej z murem nie był w stanie sam poradzić sobie z usunięciem resztek muru. Z kolei miasto zwykle nie kwapiło się z uprzątaniem gruzu po zawalonym murze.

W 1839 r. stolarz Hermann Eichhorn zwracał się właśnie z taką prośbą do magistratu, ponieważ z powodu owego nieporządku panującego na jego podwórzu po zawaleniu się muru przy dzisiejszym Placu św. Sebastiana, jego najlepszy najemca komisarz policji Schulze wyprowadził się, nie mogąc znieść tego widoku, jak i częstych kradzieży drewna i innych drobnych rzeczy składowanych na podwórzu, którego z powodu walającego się gruzu nie można było ogrodzić płotem.

Wenecja Opolska

Wenecja Opolska

W kwietniu 1853 r. Christian Czech pisał, że gdy przed kilkoma laty zawalił się mur miejski przecinający jego ogród oraz okoliczne posiadłości, obiecano mu, że jego resztki zostaną szybko usunięte. Od tego czasu mur został wprawdzie przez pracowników miejskich uprzątnięty, a dobre cegły powybierane, jednak powstałe po murze puste miejsca zaczęli wykorzystywać ludzie z półświatka, a otwarte zagrody były plądrowane przez złodziei.

Jednocześnie miasto cały czas się rozrastało i potrzebowało łatwiejszego kontaktu z okolicą. Powoli zaczynało też brakować parcel na budowę nowych mieszkań. Stąd pojawiające się prośby o budowę domu przy murze miejskim, z wykonaniem przejścia w nim (np. wniosek złożony w 1842 r., dotyczący domu nr 13 na Przedmieściu Gosławickim w sprawie przejście na Rynek Garncarski, dzisiejszy Plac św. Sebastiana). Przy tej okazji można zauważyć jak wolno działała zbiurokratyzowana administracja, gdzie wniosek o wykonanie przejścia w murze, pozostawał bez odpowiedzi przez kilka miesięcy.

Odnośnie oficjalnej rozbiórki fortyfikacji magistrat jeszcze w 1816 r. nie był skłonny likwidować obwarowań. Gdy w czerwcu 1816 r. przewrócił się fragment muru za budynkiem byłego klasztoru dominikanów, władze rejencji nakazały szybkie jego odbudowanie. Budynek ten w grudniu 1816 r. należał już do Wydziału I Rejencji Opolskiej. Remont tego odcinka oszacowano na 250 talarów.

Nawet jeszcze w drugiej połowie XIX w. władze nie były też specjalnie skłonne udzielać pozwoleń na burzenie murów w każdym miejscu. Już wcześniej, w 1841 r. magistrat wypowiedział się odnośnie skarg właścicieli, wyjaśniając, że mury miejskie zbudowano w celu zapewnienia bezpieczeństwa miastu, a nie poszczególnym podwórzom, które do nich przylegają. Z drugiej strony pisano jednakże, iż miasto nie jest zainteresowane ich utrzymaniem i zapowiadano, że mury będą stopniowo rozbierane.

W poprzednich latach miano jeszcze na uwadze zarządzenie króla Fryderyka Wilhelma III z 20 czerwca 1830 r., na podstawie którego gminy miejskie miały zakaz udzielania pozwoleń na jakiekolwiek samowolne niszczenie murów miejskich, bram, wałów, wież itp. budowli przeznaczonych zamknięciu i obronie miasta.

Następnie, aby rozwiać wszelkie wątpliwości, zarządzano aby jakiekolwiek zamierzenie zburzenia części murów, lub ich przebudowy najpierw przedkładać do akceptacji nie miastu, ale zarządowi rejencji. Ponadto, jeśli budowla tego typu przewróci się wskutek upływu czasu, lub będzie wymagała remontu, albo odbudowy, wtedy należy sprawę skierować na drogę prawną i ustalić, kto powinien ponieść koszty tego przedsięwzięcia.

Powołano się na to zarządzenie między innymi jeszcze w 1844 r., gdy został zlikwidowany mur przy dawnym klasztorze dominikanów (wybudowano tam bramę za kościołem), a sprawy tej nie zgłoszono u władz państwowych. W odpowiedzi władze kościelne tłumaczyły, że ów fragment muru już przed kilkunastu laty znajdował się w stanie grożącym zawaleniu, że w 1840 r. zawalił się kolejny już odcinek tego muru. Cztery lata później następny o długości 12 prętów (ponad 45 m). Ostatecznie w 1847 r. udzielono zgody na uprzątnięcie resztek po zwalonym murze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *