Mury miejskie Opola – część 2

Wnętrze baszty Barbara

Share
Mury miejskie Opola – część 2
Głosuj

Od Bramy Groszowickiej do Gosławickiej

Przejdźmy się teraz wzdłuż murów i z pozostawionych skrawków informacji złóżmy ostatni akord dziejów fortyfikacji miejskich Opola.

Widok z Wieży Piastowskiej na śródmieście Opola. W tym miejscu stała Brama Zamkowa

Widok z Wieży Piastowskiej na śródmieście Opola. W tym miejscu stała Brama Zamkowa

Naszą wędrówkę zaczniemy od południowo-wschodniego krańca murów. Mamy rok 1817, a więc dwa lata przed podawaną w wielu opracowaniach datą rozpoczęcia rozbiórki murów miejskich. W tym to roku magistrat postanowił, że plac obok klasztoru franciszkanów, gdzie znajdowały się jakieś drewniane, grożące zawaleniem rudery, zostanie zabudowany porządnymi, murowanymi domami. Przy tej okazji rozebrano tamtejszy odcinek muru, od Bramy Groszowickiej do muru klasztoru.

Stojącą w pobliżu spaloną ujeżdżalnię, postanowiono rozebrać, a cegły sprzedać (cegły były wówczas towarem deficytowym). Materiał z murów po ujeżdżalni został wystawiony na licytacji 1 lipca 1817 r. od godz. 800. Nowy właściciel miał prawo rozebrać mury lub zaadoptować (AP Opole, Akta miasta Opola, sygn. 2956, s. 1-2, 6). W ten sposób – po rozebraniu tego odcinka murów –  miejscu gdzie stała ujeżdżalnia zrobiono pasaż, a pozostały teren wyrównano i oczyszczono. Kamienie, które pozyskano z muru, postanowiono przeznaczyć na wybrukowanie terenu wokół placu i ulic.

Idąc dalej, wzdłuż Młynówki, tj. starego koryta Odry, także na początku XIX w. zobaczylibyśmy fortyfikacje zabezpieczające miasto od strony rzeki. Mury na tym odcinku miały jeszcze jedno ważne zadanie: chroniły mianowicie przed zalewaniem brzegów przez rzekę.

Właśnie na tym odcinku w nocy z 31 marca na 1 kwietnia 1820 r. około godz. 200 zawaliła się część muru na granicy posesji Augusta Beera, właściciela zakładu skórzanego. Mur ten od dawna niereparowany był uszkodzony na odcinku 90 stóp (ok. 28 m), a zawalił się na długości 62 stóp miary pruskiej(około 19,5 m) aż do gruntu.

Parcela ta znajdowała między rzeką, a murem miejskim, na lewo od wyjazdu z bramy Zamkowej. Są to więc najbliższe okolice budynków dzisiejszego Archiwum Państwowego.

Wnętrze baszty Barbara, niedaleko katedry (stan przed renowacją)

Wnętrze baszty Barbara, niedaleko katedry (stan przed renowacją)

Wprawdzie miasto nie było już zainteresowane tym, żeby mury nadal stały (mamy rok 1820), to jednak właściciele działek przy rzece prosili o reparację owego odcinka, tj. postawienie muru przynajmniej do wysokości parteru. Chodziło głównie od utrzymanie muru wzdłuż Odry (dzisiejsza Młynówka), co zabezpieczałoby miasto przed wylewami rzeki. Mieszkańcy bowiem sami nie byli w stanie finansowo podołać takim remontom. Z tego względu zdecydowano się uregulować brzegi wody od strony miasta, dodatkowo wzmacniając je murem. Miało to miejsce dopiero w latach sześćdziesiątych XIX. W lipcu 1866 r. mur w stanie surowym był gotowy. Wybudowany odcinek muru miał 45,30 m długości, 1,50 m szerokości, 1,60 m wysokości.

Na wysokości dzisiejszej ul. Katedralnej mury miejskie odchodziły od brzegu rzeki. W tym miejscu stała najpóźniej rozebrana, Brama Odrzańska. Idąc dalej dziś jeszcze możemy podziwiać zachowany fragment fortyfikacji miejskich z basztą Barbara. Dalej mur prowadził do kolejnej bramy zwanej Mikołajską. Mury w tym rejonie przylegały niemalże do budynków mieszkalnych, co powodowało, że mieszkania w pobliżu muru były zawilgocone, ponieważ mur zatrzymywał wodę, która nie miała ujścia po deszczach. Zwracano uwagę także na to, że między murem, a budynkami jest zbyt małe przejście, aby mógł się tam przecisnąć na przykład wóz strażacki, co powodowało poważne niebezpieczeństwo w przypadku ewentualnego pożaru.

W materiałach Archiwum Państwowego w Opolu zachowały się akta dotycząca rozbiórki muru miejskiego przy dawnym budynku archidiakonatu przy ulicy Farnej (dziś ul. Książąt Opolskich), który ok. 1830 r. kupił kupiec Kapuscinsky.

W kwietniu 1830 r. Kapuscinsky zwrócił się z pismem do władz miasta, że mimo jego licznych ustnych i pisemnych próśb o zwrócenie uwagi na grożący zawaleniem mur miejski przy jego domu, nie ma od dłuższego czasu żadnego odzewu. Jak pisał Kapuscinsky, mur jest tak zdemolowany, że pozbawia go to jakiejkolwiek wartości użytkowej i, poza szkodami jakie czyni sąsiednim budynkom, stwarza poważne niebezpieczeństwo dla mieszkańców, grożąc rychłym zawaleniem. Wreszcie w czerwcu 1830 r. władze rejencji zainteresowały się prośbami, w których kupiec postulował rozebranie tego odcinka muru miejskiego i przekazały sprawę do magistratu.

Wspomniany mur miał w tym miejscu ok. 2,20 m grubości, w środku wypełniony był kamieniem łamanym, który się w dużej mierze już rozsypywał. Z obydwu stron obmurowany był cegłą na szerokości jednej stopy. Od strony zewnętrznej, mur był w dobrym stanie i miał ok. 4,40 m wysokości. Z kolei od strony wewnętrznej, która miała ok. 3,45 m wysokości jego obmurowanie było już poważnie zniszczone, a poluzowany oraz częściowo wykruszony kamień wapienny wypadał z jego wnętrza, co groziło zawaleniem całego muru.

Nie było jednak łatwo uzyskać zgodę na rozebranie tego odcinka fortyfikacji. Sporne były także kwestie przeznaczenia materiałów z rozebranej budowli. Przykładem może być sytuacja, jaka miała miejsce przy okazji jednej z wizji lokalnych, gdy doszło do gwałtownego sporu między Kapuscinsky’m, a burmistrzem Augustinim, który nie dowierzał kupcowi, iż ten nie wykorzystuje cegieł z muru miejskiego do własnych potrzeb. W końcu po długich negocjacjach, Kapuscinsky zdecydował, że sam dokona rozbiórki muru przy jego domu i postawi w tym miejscu zwykły płot. W zamian zażądał, aby teren, gdzie stał mur, przy ul Farnej uznano za jego własność oraz przekazano mu 60 korców wapienia z muru.

Ostatecznie mur został rozebrany na tym odcinku dopiero w 1838 r. Z marca tego roku mamy bowiem wzmiankę o zburzeniu starych murów miejskich przy kościele, naprzeciwko domu Kapuschcinskiego. Teren ten w tym czasie był częścią ul. Mikołajskiej, która została wybudowana pomiędzy zabudowaniami seminarium i muru kościelnego, gdzie stała zamurowana brama, do budynku szkoły, gdzie zaczynała się wcześniej ul. Farna.

Nie były to jedyne problemy z nieruchomościami należącymi do Kapuscinsky’ego. W 1886 r. Fedor Ehl, który objął posiadłość Kapuscinsky’ego ze zdumieniem zauważył w księdze wieczystej, że teren, który Kapuscinsky otrzymał od miasta, znajdujący się obecnie przy ówczesnej ul. Mikołajskiej 18 posiada zapis: przejście pomiędzy zamurowaną bramą w murze miejskim, a ul. Farną (Książąt Opolskich) jest własnością miasta (AP Opole, Akta miasta Opola, sygn. 2957, s. 53-54).

Od drogi Farnej do Bramy Goslawickiej wzdłuż muru miejskiego prowadziło przejście. Był to jedyny tak długi odcinek, który można było pokonać idąc przy murze. Problem polegał na tym, że domy stały tu bardzo blisko siebie i murów miejskich, a samo przejście było bardzo ciasne.

Mniej więcej w połowie tej drogi umiejscowiony był Rynek Garncarski (Töpfermarkt, dzisiejszy Plac św. Sebastiana). W jego pobliżu Gottlieb Nellich w 1834 r. kupił dom położony za kościołem św. Sebastiana przy murze miejskim. Miejsce to jeszcze w latach osiemdziesiątych XVIII w. było niezabudowane i porośnięte chaszczami.

Mur na tym odcinku także nie należał w początkach XIX w. do najsolidniejszych. Jeszcze 15 lutego 1839 r. część muru miejskiego przy Rynku Garncarskim zwyczajnie przewróciła się. Pozostałe resztki, także w kiepskim stanie, częściowo uzupełnione były już sztachetami w miejscach ubytków.

Nieco dłużej wytrzymały mury w pobliżu Bramy Gosławickiej (część z nich nawet do dziś). W kwietniu 1855 r. kawał muru przy Karlstraße (dzisiejsza Osmańczyka), wskutek własnego ciężaru odłamał się i wpadł do ogrodu kupca Hoefer’a.

Nie tylko w tym miejscu doszło do takich szkód. Również przy wieży w tej okolicy, a także za kościołem św. Wojciecha i wzdłuż pobliskiego ogrodu na odcinku około 60 m pojawiła się w tym samym roku duża rysa, co groziło w każdym momencie oderwaniem tej części muru. Uszkodzone fragmenty muru początkowo jeszcze remontowano, zaklejając dziury i pęknięcia, ale fragmenty mocno zniszczone wyburzano już do końca. Obawiano się przede wszystkim tego, że fragmenty muru mogą w każdej chwili ulec zawaleniu. Było to szczególnie niebezpieczne, jako że często przy nim bawiły się dzieci w piasku, na którym – jak pisano – mur został w tym miejscu postawiony. Z tego względu pod koniec lipca 1855 r. wydział spraw wewnętrznych ponaglał magistrat Opola, żeby przyspieszyć prace nad rozbiórką murów miejskich zatrudniając większą liczbę robotników.

W sumie w 1855 r. wyburzono odcinki muru o długości 54,60 m, z tego 40,50 m przy szpitalu oraz 14,10 m przy gimnazjum. Wysokość muru w tym miejscu wynosiła przeciętnie 4,70 m, a jego szerokość – 1,25 m. Zbudowany był z cegieł, przy czym wypełniony kruszywem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *